Partner Główny: Małopolska
Sierpień kojarzy się nam, Polakom, z wysokimi temperaturami, dlatego szukamy różnych sposobów, aby choć na chwilę uciec od upałów. Jedni wybierają zimny Bałtyk, inni klimatyzację. Krakus postanowił jednak pójść o krok dalej i udał się na południową półkulę, gdzie w sierpniu panuje zima! Tym sposobem nasza 28-osobowa reprezentacja wyruszyła w niesamowitą podróż do Peru.
Pociąg do Warszawy, lot do Amsterdamu i szybka przesiadka. 12 godzin w powietrzu, aż wreszcie… naszym oczom ukazała się wyczekiwana od wielu miesięcy peruwiańska ziemia.
Początki nie należały jednak do najłatwiejszych. Znad Pacyfiku wyruszyliśmy w Andy, by autokarem „wspiąć się” na wysokość ponad 4800 m n.p.m. i dotrzeć w okolice Kanionu Colca. Po drodze czekała nas kąpiel w gorących źródłach, ale to nie one były głównym celem tej części wyprawy.
Kanion Colca należy do najgłębszych kanionów świata i jest ponad dwukrotnie głębszy od słynnego Wielkiego Kanionu Kolorado. To miejsce ma również szczególne znaczenie dla społeczności AGH. 45 lat temu członkowie Akademickiego Klubu Turystyki Kajakowej „Bystrze” AGH jako pierwsi na świecie przepłynęli jego przełom i uczestniczyli w wyprawie, dzięki której zwrócono uwagę na niezwykłą głębokość kanionu.
To właśnie tutaj po raz pierwszy wysokość naprawdę dała nam się we znaki. Wielu z nas dopadło andyjskie soroche, czyli choroba wysokościowa. Nie zniechęciło nas to jednak do dalszego odkrywania Peru, kraju niezwykłych krajobrazów, historii i kultury, w której dziedzictwo Inków jest obecne niemal na każdym kroku.
Dalszy ciąg aklimatyzacji odbywał się w miejscu festiwalu, Arequipie, położonej na łaskawszej wysokości 2325 m n.p.m. W tym drugim co do wielkości mieście w Peru uczestniczyliśmy w 44. Międzynarodowym Festiwalu FESTIDANZA. Co ciekawe, „Krakus” był jedynym zespołem festiwalu spoza kręgu kultury latynoamerykańskiej i kraju hiszpańskojęzycznego. Z tego powodu zrobiliśmy wielką furorę na paradzie, gdzie najczęściej padającym w naszym kierunku zdaniem było „una fotito, por favor”. Ponadto nasza chórowa reprezentacja miała przyjemność zadbać o oprawę muzyczną mszy w Bazylice Katedralnej w Arequipie, zorganizowanej dla uczestników festiwalu, podczas której nie mogło zabraknąć „Barki”.
Czas wolny wykorzystaliśmy na poznawanie miasta i lokalnej kultury. Odwiedziliśmy m.in. Plaza de Armas, Klasztor św. Katarzyny, Muzeum Sanktuariów Andyjskich oraz punkt widokowy Yanahuara z widokiem na miasto i górujący nad nim wulkan El Misti. Nie zabrakło również poznawania Peru od kuchni. Nasze serca skradło ceviche, a odważniejsi pokusili się nawet o spróbowanie popularnej w tych rejonach świnki morskiej. Nasza festiwalowa przygoda dobiegła końca, lecz peruwiańska przygoda dopiero się zaczynała.
Trudno o bardziej intensywną wyprawę. W Paracas podziwialiśmy lwy morskie i pingwiny na wyspach Ballestas, odwiedziliśmy pustynny rezerwat i nie odmówiliśmy sobie kąpieli w Pacyfiku. Zobaczyliśmy Kanion Colca i fruwające nad nim majestatyczne kondory. Z Arequipy ruszyliśmy dalej, do dawnej stolicy Imperium Inków, Cuzco. Oprócz zwiedzania nie mogliśmy się oprzeć lokalnym targom, gdzie nasze serca podbiły breloczki z lamami, polary oraz swetry z tamtejszymi zdobieniami.
Na Krakusowej liście nie mogło zabraknąć Machu Picchu. Wybraliśmy jednak mniej oczywistą, alternatywną trasę. Po 6 godzinach jazdy dotarliśmy do Hidroeléctrica, skąd ruszyliśmy na 10-kilometrowy trekking przez dżunglę do Aguas Calientes. Następnego dnia czekał na nas główny cel tej wyprawy. Nawet ulewa nie przeszkodziła nam w podziwianiu jednego z najsłynniejszych inkaskich miast, Machu Picchu.
Obowiązkowym punktem naszej ekspedycji były również Tęczowe Góry (Vinicunca). Pomimo śniegu i mrozu udało nam się dotrzeć na wysokość 5063 m n.p.m. To prawdopodobnie najwyżej położony punkt na Ziemi, jaki kiedykolwiek zdobył Krakus. Dla naszych organizmów, wciąż zmagających się z wysokością, było to nie lada wyzwanie. Z pomocą przyszły jednak sposoby miejscowych, w tym liście koki, które towarzyszyły nam podczas andyjskiej wędrówki.
Peruwiańską przygodę zwieńczył koncert zorganizowany przez Ambasadę RP w Limie, podczas którego mogliśmy spotkać się z naszymi rodakami mieszkającymi na stałe w stolicy Peru.
Podczas tej wyprawy mieliśmy też sporo szczęścia. Sierpień i zima w Peru przypada na porę suchą, jednak w tym roku natura wyjątkowo płatała figle. W czasie naszego pobytu kraj nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,2, a osuwiska zablokowały fragmenty Drogi Panamerykańskiej, którą sami przejeżdżaliśmy zaledwie dwa dni wcześniej. z powodu intenyswmych deszczy zamknięty był również dojazd w kierunku Machu Picchu, który ponownie otwarto zaledwie dwa dni przed naszym przyjazdem do Cuzco. Mimo tych niespodzianek udało nam się zrealizować cały plan i bezpiecznie dotrzeć do wszystkich najważniejszych punktów naszej podróży.
A jak wyglądała ta wyprawa w liczbach?
I tak oto nasz niecodzienny sposób na ucieczkę przed sierpniowymi upałami zamienił się w podróż życia. Od andyjskich szczytów i deszczowego Machu Picchu po gorące oklaski w Arequipie i Limie, ta wyprawa udowodniła, że Krakusowa energia nie zna granic ani barier językowych. Zostawiliśmy w Peru mnóstwo polskiego folkloru i serca, a w zamian zabraliśmy walizki pełne alpakowych swetrów, setki zdjęć i niezapomniane wspomnienia. Jedno jest pewne: Krakus podbił Peru, a Peru na zawsze skradło serca Krakusa.
Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tego wyjazdu.
Partnerem Głównym było Województwo Małopolskie.
Za organizację koncertu i pobytu w Limie dziękujemy Ambasadzie RP w Limie.